No i pokonało mnie grypsko…

No i stało się, nie może być zawsze dobrze i idealnie. Nie wiem, czy ja zawsze jak się odchudzam to muszę się rozłożyć? Brutalna prawda, zaczęło się od przeziębienia, łamania w kościach, temperatury… typowa grypa, którą jak zawsze nie odleżałam… Wiem, jakie są skutki uboczne… że nie ma nic gorszego niż nie odleżana i przechodzona grypa…. Ale kurczę kto ma czas na zabawę i nie wiem 10 dniowe leżenie w łóżku? Już widzę uśmiech w pracy i słowa na zasadzie… No Pani Joasiu, tak my rozumiemy, wie Pani co… co tam dziesięć dni… dodamy jeszcze od siebie kolejne 4, by po „ciężkiej” chorobie jeszcze mogła ze spokojem dodatkowo wypocząć.. Może ktoś ma takie warunki, bo ja nie… zresztą nie dziwię się. Sama też wychodzę z założenia, że płacę i wymagam… tyczy się to na przykład wszelkich remontów i napraw jakie miałam okazję przechodzić w mieszkaniu czy przy np samochodzie. jest tylko jeden, dwa wyjątki… śmierć i pogrzeb kogoś bliskiego. W tym przypadku dla mnie dana osoba jest usprawiedliwiona, no i problemy zdrowotne u dziecka… Oczywiście nie biorę pod uwagę tak oczywistych sytuacji, jak ze względu na chorobę pobyt w szpitalu, operacja czy naprawdę poważne problemy zdrowotne, gdzie bez leżenia w łóżku si e nie da wyzdrowieć. Ale wracając do siebie… grypę przechodziłam… ba byłam nawet pewna, że udało mi się wyzdrowieć, niestety doszła znów temperatura, ból oskrzeli i zrobiło się niewesoło. Tym razem sama już się nie leczyłam. A u lekarza… niestety L4… ostry antybiotyk…  i ochrzan od rodzinnego jak się patrzy… W każdym razie czułam się na tyle źle, że na blogu nie napisałam ani słowa. Dzisiaj po raz pierwszy zdecydowałam się na napisanie kilku słów… nie obiecuję jeszcze regularności przez pewnie tydzień. No i najważniejsze i nie ukrywam, że ciężko mi z tym. Pytałam się lekarza przy antybiotyku, jak z odchudzaniem i suplementacją. Mój lekarz rodzinny jest bardzo bezpośredni. Kazał mi się walnąć w łeb. Po pierwsze nie dieta przy antybiotyku, po drugie pytał się co biorę, tu akurat co do Slimunox nie miał zastrzeżeń, bo nie są to żadne jaja tasiemca, czy środek podwyższający temperaturę i groźny w użyciu. Nie mniej przy samym antybiotyku zalecał przerwać stosowanie, bo stwierdził, że branie tabletek dla samych tabletek nie ma sensu, ćwiczyć nie będę wstanie i pierw mam doprowadzić siebie do stanu „użyteczności publicznej” , a później znów myśleć o zrzuceniu reszty kilogramów. Choć jeden pozytyw zauważył że schudłam… tak więc na razie w odchudzaniu przerwa… kuruję się by nie skończyć z zapaleniem płuc… w robocie… może nie będę się stresowała i przytaczała, jak są „zadowoleni” z takiego rozwoju sytuacji… Może jedynie co napiszę i kogoś to zainteresuję, to podam link do aukcji na Allegro, gdzie mają ciekawą obecnie promocję na Slimunox…   http://allegro.pl/slimunox-tabletki-na-szybkie-odchudzanie-promo-pac-i6928071216.html To taki ukłon dla osób, które ewentualnie zdecydowały się na zastosowanie Slimunox i szukają ciekawej promocji. No i kolejna sprawa… jutro dodaję od siebie jeszcze jeden lek…Fakt, że ciężko będzie koło mnie przejść i przeżyć moje wyziewy. Pewnie gdybym zastosowała to wcześniej, to nie byłoby tak źle. Ale wyobrażacie sobie mnie w pracy po zjedzenie 4 czy 5 ząbków czosnku? Mleko nie pomaga uwierzcie mi… A co do mleka, to też kubek z miodem i masłem… Sposób mojej babci, super skuteczny. Może to pozwoli na szybszą wygraną i powrót do pracy i dalszej walki z nadwagą.

Muszę coś wykombinować

Nie wiem jeszcze co, bo WordPressa się jeszcze cały czas uczę, ale drażnią mnie komentarze jakie wchodzą jako SPAM. I oby to było coś na temat, ale widać, ze to roboty spamujące i syf po angielsku pies wie skąd… W każdym razie obecnie ręcznie je odrzucam, nie mniej jak tak dalej będzie, to zastanowię się nad wprowadzeniem możliwości komentowania tylko po zarejestrowaniu konta.

Już troszkę lepiej, ale do doskonałości daleko

Jak widać blog się zmienia, a ja uczę się wszystkiego po kolei. Nie jest jeszcze perfekcyjnie, tak jak bym chciała, ale strona uważam prezentuje się o niebo lepiej jak 14… Mam nadzieję, ze z każdym wpisem będzie coraz ciekawiej i lepiej. I jeszcze jedna sprawa. Wiem, ze jak ktoś bierze się za pisanie bloga. Właśnie bloga czy blogu> Mniejsza z tym. W każdym razie osoba taka powinna się wznosić na wyżyny języka polskiego, szczególnie ortografii i gramatyki. Niestety… z ortografią u mnie jest jak jest. Dzisiaj i tak o niebo lepiej jak w szkole, ale do ideału mi daleko. Wiem, że program podkreśla błędy.. ale może się zdarzyć, że coś przeoczę… wiec jak tak się stanie, to sorki, taka jestem… i albo ktoś to zaakceptuje i będzie wpadał od czasu do czasu, a może nawet komentował… Właśnie, muszę to jeszcze uruchomić… 🙂 albo odejdzie zdegustowany, że ktoś kto robi jakieś tam i błędy wziął się za bloga… No cóż proszę mi wybaczyć, ale nie ma przymusu…

Kilka słów o blogu, a może i o mnie?

No i startujemy. Co prawda robię to po części na „wariackich papierach”, bo ani zdjęć nie wybrałam, ani logo nie dopracowane… ale postanowiłam już nie czekać. W końcu to tylko wpis informacyjny, a jak zobaczę co i jak to i łatwej będzie dobrać szczegóły.

W każdym razie słów kila o tym czego będzie można się spodziewać na blogu.

Po pierwsze jak widać zdecydowałam się założyć blog nie w jakimś portalu jak np oferuje onet, ale tak prywatnie, że tak napiszę, z własnym adresem, na własnym serwerze (ok, nie do końca własnym… wynajętym) Jest to rozwiązanie mające i plusy i minusy. Mam nadzieję, że się nie przeliczyłam i plusy przewyższą minusy

Po drugie. Pisać będę o wszystkim, o tym co mnie boli, o aktualnych wydarzeniach, które w ten czy inny sposób mnie zdenerwowały lub zaciekawiły. Będę się starała by przynajmniej był dodawany jeden wpis w tygodniu. Choć swoistym marzeniem, które nie wiem czy będę wstanie zrealizować, byłby jeden wpis dziennie, ale pewnie na to nie będę miała czasu.

Po trzecie. Dopuszczam, jak na razie możliwość komentowania swoich wpisów. Jak długo to utrzymam, nie wiem. Wszystko zależy od kultury osób które ewentualnie będą komentarze pisać.

To tak na szybko, ogólnie. Nie zamierzam pisać książki o tym, co bym chciała, co zamierzam… i tak zapewne życie to zweryfikuje.

A teraz parę słów o mnie. Powiedzmy, że mam na imię Joanna. Mieszkam w Polsce. Gdzie? To nie jest istotne. Mam trójkę dzieci. I to cała moja rodzina. Życie nie raz mi dało za przeproszeniem po dupsku. Wiem co to radość, jak i żal czy smutek w tym po stracie najbliższych. Może to się komuś nie spodobać, może uznać, ze skoro nie otwieram się całkowicie w swoim blogu, to może nie jestem szczera? Właśnie odwrotnie. Nie zamierzam nikogo obrażać. Jednak dzisiejszy świat jest taki, jaki jest. Wiele osób może po prostu może dla fanu zrobić coś co będzie godziło we mnie. To byłby mały problem. Ale ja mam dzieci i ich skrzywdzić nie dam… a wiadomo jak jest z ewentualnym hejtem.  Będę się tak starała prowadzić tę stronę, by utrzymać swoją sferę prywatności. Dlatego też o ile będę publikowała zdjęcia, to nie będą to żadne fotki rodzinne… Jak zobaczycie moje wpisy na blogi, tematy które poruszam, to przypuszczam, że większość z Was, szczególnie mających dzieci, zrozumie dlaczego postąpiłam tak a nie inaczej…