Zupa dyniowa na słodko…

No cóż jak przed swoistym postem, czyli przed dietę, to w ostatnie dwa dni postanowiłam zaszaleć, a że okres temu sprzyja, to zupka dyniowa na słodko którą uwielbia moja rodzina w sam raz. Poniżej podaję przepis dla naszej gromadki (1+3). Dlaczego 1+3? Może jak kiedyś będę miała ochotę do zwierzeń to napisze dlaczego jest tak a nie inaczej…, w każdym razie garnek jest potrzebny duży, bardzo duży… i u mnie znika w dwa dni…

Produkty:

Dwie średnie dynie (takie po około 1,5  kg szt), paczka cukru wanilinowego, budyń waniliowy, kilka goździków i cynamon (nie piszę kup paczkę, bo przeważnie każda z nas to ma w kuchni, jak nie to kup po paczce i to co zostanie będzie na później). Mleko, cukier, jak ktoś lubi to mleczko kokosowe, ale nie jest konieczne

Za to konieczny jest blender, bo zupę na końcu miksujemy na krem dyniowy

Przygotowanie – proste, dynie kroimy na osiem, tak aby było ją łatwiej obrać ze skórki… tę ścinamy z każdej części dyni. Wszelkie pestki i włókna znajdujące się z pestkami w środku dyni też usuwamy (tu w zależności od woli, jak chce nam się bawić w suszenie pestek to je zostawiamy i suszymy, jak nie to do kosza, ja jestem leniwa, więc wszystko poleciało do kosza). Jak mamy tak oczyszczoną dynię, to kroimy ją jak popadnie na 2 cm kawałki.Wrzucamy do garnka, zalewamy 2 szklankami wody i gotujemy, aż się praktycznie cała rozpadnie. Uważamy tylko aby się nie przypaliło, no i jak woda zbyt szybko odparuje, to delikatnie ją uzupełniamy. Tak aby po ugotowaniu było to w miarę gęste. W tym czasie do tak gotującej się bazy naszego kremu wrzucamy kilka goździków i troszkę cynamonu do smaku… u mnie to około 1/5 łyżeczki. Jak dynia zacznie się rozpadać, skręcam ogień, bo wcześniej gotowałam na około 70% mocy, wlewam pół litra mleka, dodaje ponad pół szklanki cukru, jak ktoś lubi mocniej słodką to więcej, można też słodzić miodem…  i znów doprowadzam do wrzenia…, teraz w garnku ląduje paczka lub dwie (jak u mnie) cukru wanilinowego, oraz rozrobiony w zależności od gęstości w połowie szklanki zimnego mleka jeden lub dwa budynie waniliowe. U mnie dzisiaj wystarczył jeden, choć poprzednio zużyłam dwa… tu też dużo zależy od tego z czym będziecie jeść ten krem i czy wolicie tego rodzaju zupy rzadsze czy gęstsze. Jak budyń ją zagęścił, to zmiksowałam wszystko blenderem i gotowe. No prawie, bo my taką zupę jemy z lanymi kluskami. Ale można też z makaronem, a gdzieś czytałam, że i z grzankami dobrze smakuje. Przepisu na lane kluski nie podaję, bo łatwo go znaleźć w necie, a przypuszczam, że każda z Was sama ma swój własny przepis. Zupka może nie wygląda super apetycznie, co widać na zdjęciu, które byłam zmuszona zrobić bez lampy błyskowej, bo z włączoną, wychodziło jeszcze gorzej, ale jest naprawdę smaczna.

Smacznego… 🙂