Blog

Naturalne sposoby na wzmocnie odporności

Nie ukrywam, że do napisania niniejszego wpisu w pewien sposób sprowokowała mnie informacja jaka ukazała się na portalu interia.pl dotycząca naturalnych sposobów na wzmocnienie odporności – konkretnie chodzi mi o http://kobieta.interia.pl/porady/news-drozdze-wzmocnia-odpornosc,nId,2485242  I nie chodzi tu akurat o łykanie witamin czy suplementów. W tym zakresie te były znane i stosowane od lat, jako mieszanki zwane multiwitaminami (tak w dużym uproszczeniu przedstawiając problem), ale o faktycznie naturalne sposoby. Może, część  z nich wydaje się metodami że tak napisze babcinymi i nie twierdzę, że muszą być one lekarstwem na wszystko, bo piszemy o samej odporności, nie mniej jeżeli poprzez zmianę nastawienia do takich metod będziemy zdrowsi, to czemu się nad tym problemem nie zastanowić? W końcu chodzi o nasze zdrowie. Pozwolicie, że wrócę teraz do przedmiotowego artykułu… niby tylko i aż same zwykłe drożdże… a jaki mogą mieć wpływ na nasz organizm… szczegóły znajdziecie w podlinkowanym artykule. Patrząc na własne doświadczenia, czy nawet przypominając sobie to co mówiły czy to jakieś ciotki, czy babcie… czosnek, miód (ale taki naturalny z pasieki), zioła takie jak szałwia, mięta. W czasach ich młodości nie kupowało się nagminnie multiwitamin, zimy były znacznie gorsze, podobnie jak warunki życia,  a ich dzieci i oni sami znacznie zdrowsi. Zresztą, sama ostatnio leczyłam się czosnkiem, jak mogłam i naprawdę pomimo wątpliwej jakości samopoczucia co do zapachu wydobywającego się z moich ust, który znacząco złagodziłam mlekiem, to pod względem „postawienia na nogi” metoda ta okazała sie bardzo skuteczna. Napiszcie proszę w komentarzach, jakie wy metody stosujecie na podniesienie odporności. Tylko, że tak pozwolę sobie poprosić… te naturalne…

Złoto i brąz

Ogólnie to nie interesuję się specjalnie sportem, owszem ostatnio przy odchudzaniu zaczęłam ćwiczyć, ze względu na warunki jakie panują przeprosiłam się z rowerem, ale nie wiem jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do uprawiania sportu. Zresztą, pomijając siatkówkę, to specjalnie w TV nawet nie oglądałam, no może przy okazji piłkę nożną. Kilka razy byłam towarzysko na meczu, na stadionie, wrażenia lepsze niż przed TV, jednak to z czego początkowo za pierwszym razem się śmiałam – atmosfera, jednak istnieje. Jednak zaliczenie mnie do entuzjastów sportu było by naprawdę bardzo poważnym nadużyciem. Ale są też wyjątki. Do tych zaliczam… i tu panowie sie pomyliliście, nie MŚ czy ME w piłce nożnej, ale właśnie Igrzyska Olimpijskie. Co prawda w przypadku Korei różnica czasowa daje znać o sobie, i znacznie mniej transmisji oglądam niż bym chciała, a nocek nie będę zarywała, ale zastanawia mniej jedno. Skąd tyle hura optymizmu było przed IO odnośnie naszych szans medalowych? Justyna Kowalczyk? Z całym szacunkiem. Ona zrobiła już dla Polski sporo. Już nie to zdrowie, do czasu jak była wstanie normalnie biegać w całym turze i na IO, to miała szanse, przy wybiórczym bieganiu wiadomo było, że nałogowo astmatycznymi Norweżkami nie ma szans, a rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej brutalna… I nie pisze tego złośliwie. Po prostu każdy organizm ma swoją wytrzymałość i należy być wdzięcznym pani Justynie za to co zrobiła wcześniej. Niestety… problem jaki się pojawia, to brak widoku, na to by ktoś ja zastąpił. Reszta dyscyplin z wyłączeniem skoków? Śmiech na sali. Tu nie mamy praktycznie nikogo, kto mógłby powalczyć o cokolwiek. Naprawdę nasi zawodnicy, muszą jeszcze dużo potrenować, choć nie wiem czy jest jeszcze w ich przypadkach jeszcze możliwe by dojść z formą na następne IO. Panczeniści… tu zawód, ale lekki. Dziewczyny na start grupowy trenowały osobno, więc nie ma się co dziwić jeżeli chodzi o wynik, były wielki zapewnienia o jednym, jedynym porządnym torze na cała Polskę, tak by mogli trenować w Polsce… Zakopane, Warszawa, jaka to miała być jeszcze lokalizacja? Zadam inne pytanie. Gdzie jest ten tor?????  No i jedyna ostoja na zimowych IO – skoczkowie… Może Kamil Stoch miał lekki niedosyt po pierwszym turnieju i 4 pozycji, Może Stefan Hula nie wytrzymał presji, bo miał naprawdę szanse na medal, ale za to duża skocznia i drużynówka… Nic tylko bić brawo i to na stojąco… jednak i tu jest problem… wiek tych Panów… Naprawdę uważacie, że każdy z Nich będzie wstanie wytrzymać tyle co Noriaki Kasai?

Po Slimunox nie mam efektu jojo

Jak na razie idzie bardzo dobrze, w sumie to miałam napisać o czymś innym, dzwonek do drzwi, wpadła sąsiadeczka z wizytą, przeniosła kawał placka (akurat to czego najbardziej potrzebuję po diecie i odchudzaniu). Pogadałyśmy, prawda jest też i taka, że było mi przyjemnie, jak się wypytywała, w jaki sposób udało mi się tak schudnąć. I widząc lekką zazdrość w jej oczach wiem, że nie była to zwykła sąsiedzka kurtuazja, choć jak się tak zastanowię, to jest mi troszkę głupio z tego powodu.  Nie ukrywałam przed nią, że w moim przypadku bardzo pomogło mi zastosowanie Slimunox. nawet przy niej się stanęłam na wadze. Wynik dokładnie taki sam jak ostatnio. Nie było nawet 100 gram więcej, co mnie cieszy i to bardzo. Natomiast czy jej pomoże Slimunox? W sumie to szczerze jej tego życzę. Bo w jej przypadku, to już nie nadwaga, a otyłość. Wspaniała, kochana kobieta, która pomaga o ile może pomóc, a równocześnie nie jest zołzą co to wszystko o wszystkich musi wiedzieć. taka dobra sąsiedzka dusza i to w pełni tego słowa znaczeniu. Nie mniej u niej z odchudzaniem będzie sprawa poważniejsza, bo ma poważne problemy z tarczycą.

Koniec odchudzania. Slimunox górą. Sukces

Z przerwami, perypetiami zdrowotnymi, więc też nie do końca z w pełni takim wynikiem, jaki pewnie bym osiągnęła, gdybym odchudzała się tak jak powinnam. Niestety, chęci to jedno, a możliwości i przeciwności losu to drugie. W każdym razie dzisiaj skończyły mi się tabletki Slimunox i nie kupuję kolejnego opakowania, a odchudzanie uważam za zakończone. I nie, abym może nie była zadowolona z wyniku. Bo waga do której doszłam jakby nie patrzeć mnie zadowala. Czy moje odchudzanie można określić jako sukces? Chyba tak. Owszem, były okresy załamania,  szczególnie wtedy, gdy musiałam czasowo przerwać odchudzanie, gdy waga nie spadała tak jak liczyłam. Nie mniej, patrząc na to ile teraz ważę należy odczytywać to w kategoriach sukcesu. Kolejne pytanie jakie sobie zadałam to, czy Slimunox mi pomógł i na ile. Odpowiedź tu jest jednoznaczna. Patrząc na to, że , wcześniej nie mogłam się pozbyć nadwagi, a teraz to się udało, to Slimunox na pewno mi pomógł. Nie jestem wstanie odpowiedzieć na ile. To znaczy jestem pewna, tak jak napisałam w poprzednim zdaniu, ze takiego wyniku jak teraz bez zastosowanie Slimunox bym nie osiągnęła. Nie mniej jako dokładnie wynik bym miała stosując sam Slimunox a rezygnując z diety czy ćwiczeń – nie wiem. Pewnie teraz zarzucicie mi, że napisałam że rezygnując z diety i ćwiczeń, a nie napisałam, że zastanawiam się nad opcja, dieta i ćwiczenia tak, a Slimunox nie. Ktoś kto czytał mój blog, wcześniej, a nie wpadł tu tylko na ten wpis, to wie, ze wcześniej próbowałam tez bez Slimunox i niestety było bez efektu. Więc rozważania, że dieta i ćwiczenia na tak, a Slimunox na nie, nie mają sensu, bo taka opcję, bez powodzenia stosowałam wcześniej. Więc podsumowując, jestem jak najbardziej zadowolona ze Slimunox. Uważam, że bardzo mi pomógł w całym procesie odchudzania, pomimo choroby i przerwy jaką sobie musiałam zrobić. Stąd też taka rozciągłość w datach, jeżeli chodzi o moje początki w walce z nadwagą, a dniem dzisiejszym. W każdym razie najważniejsze że się udało. W końcu z pozbycia się prawie 10 kilogramów sadła, biorąc pod uwagę jeszcze moje perypetie, co prawda nie związane z odchudzaniem, ale powodujące jego przerwanie na pewien czas można uznać jako sukces. Przynajmniej takim jest dla mnie i patrząc po tym jaką uzyskałam figurę oraz jak się teraz czuję w pełni mnie zadowala.

Powrót do świata – odchudzania ze Slimunox ciąg dalszy

Od mojego ostatniego wpisu minęło bardzo dużo czasu. Nie mniej, nie zrezygnowałam z odchudzania, jednak moja walka z grypą, a później silnym zapaleniem oskrzeli trwała dłużej jakbym chciała. W tym czasie przyznam się, że zrezygnowałam z diety, nie miałam ochoty i sił by się bawić w liczenie kalorii itd. Nie brałam też Slimunox, bo było to bez sensu, szczególnie, że nie skończyło się na babcinym sposobie, czyli czosnku, ale naprawdę silnym antybiotyku. Nie byłam też wstanie ćwiczyć. Dzisiaj 23 Grudnia, dzień przed Wigilią i postanowiłam korzystając z okazji, że dom posprzątany, słodkie się piecze, a ja mam przerwy w gotowaniu i pieczeniu, a bo to musi stężeć, a to ostygnąć, zanim to i tamto będę mogła pomieszać, to postanowiłam poskrobać troszkę po klawiaturze. W końcu mogę przy okazji i wypić kawę.

Przyznam się, ze jestem wściekła. Miałam bowiem takie plany. Po rewelacyjnym starcie ze Slimunox, choroba, może nie przekreśliła planów, ale delikatnie pisząc je troszkę zatrzymała. Co prawda, teraz od kilku dni znów jestem na diecie, znów zaczęłam stosować Slimunox, ale plany były inne. Praktyczne teraz miałam prawie kończyć odchudzanie i cieszyć się z wyniku jaki osiągnęłam. Wyszło tak, że będę się owszem cieszyć, bo nie zamierzam odpuścić, ale z dużym opóźnieniem. A skumulowało się ładnie. Stąd też i takowe opóźnienia na blogu. Dzisiaj w sumie zauważyłam z przerażeniem, że to mój pierwszy wpis w grudniu!!!! Ale jak doszłam do siebie, to musiałam nadrobić potężne zaległości w pracy. Do tego z dnia na dzień było bliżej do świąt. Zakupy, wstępne gotowanie… bigos bowiem u mnie robi się tydzień. Każdego dnia się go powoli odgrzewa, by po 7 takim cyklu mrozi i wyjmuje z zamrażarki 23… i by stanowił u nas jedną z tradycyjnych potraw świątecznych (nie Wigilijnych) do 25 leżakuje w lodówce,. Wiem, że wielu z Was będzie oburzonych. Bigos na święta. Ale taka u mnie w rodzinie tradycja. Staropolski bigos gotowany na dziczyźnie (w sumie w jego skład wchodzi 5 rodzajów mięs -mięso z dzika, sarny, wołowina, chuda wieprzowina np schab oraz coś bardzo tłustego czyli boczuś, do tego jakaś mocno przyprawiona i wędzona kiełbasa tradycyjna, że tak napiszę oraz kiełbasa z jelenia. Do tego oczywiście grzyby leśne, kapusta i jest to wolniutko gotowane na czerwonym wytrawnym, winie (mięso oczywiście wcześniej przesmażone – każdy rodzaj osobno). Może jak złapię troszkę czasu po świętach to wbije przepis według którego to robię.

Troszkę, też żałuję też, ze jak tak sie stało, ze musiałam przerwać odchudzanie, pomimo rewelacyjnych wyników jakie osiągałam stosując Slimunox, to że nie poczekałam z wznowieniem tego do 27 grudnia… ale jest jak jest…

W każdym razie Slimunox na mnie działa, znów go stosuję. Po zapaleniu oskrzeli na szczęście nie ma śladu. W pracy wszystko wyrównane. Święta w miarę przygotowane. Dzisiaj i jutro ostatnie szlify. I liczę, że w święta troszkę chociaż odpocznę i będę wstanie coś skrobnąć znów. Może podrzucić kilka przepisów. Na pewno będę starała się napisać parę słów o potrawach Wigilijnych i naszych rodzinnych tradycjach. Zaraz po świętach uzupełnię info o Slimunox, wrzucę nowe info o wadze. Bo tak jak wznowiłam dietę, tak na wadze nie stanęłam. Po prostu wolę to zrobić po świętach, a nie dzień przed.

Na sam koniec pragnę złożyć Wszystkim życzenia Zdrowych, Spokojnych Świąt. No i aby Wasze wątroby zbytnio nie ucierpiały…

No i pokonało mnie grypsko…

No i stało się, nie może być zawsze dobrze i idealnie. Nie wiem, czy ja zawsze jak się odchudzam to muszę się rozłożyć? Brutalna prawda, zaczęło się od przeziębienia, łamania w kościach, temperatury… typowa grypa, którą jak zawsze nie odleżałam… Wiem, jakie są skutki uboczne… że nie ma nic gorszego niż nie odleżana i przechodzona grypa…. Ale kurczę kto ma czas na zabawę i nie wiem 10 dniowe leżenie w łóżku? Już widzę uśmiech w pracy i słowa na zasadzie… No Pani Joasiu, tak my rozumiemy, wie Pani co… co tam dziesięć dni… dodamy jeszcze od siebie kolejne 4, by po „ciężkiej” chorobie jeszcze mogła ze spokojem dodatkowo wypocząć.. Może ktoś ma takie warunki, bo ja nie… zresztą nie dziwię się. Sama też wychodzę z założenia, że płacę i wymagam… tyczy się to na przykład wszelkich remontów i napraw jakie miałam okazję przechodzić w mieszkaniu czy przy np samochodzie. jest tylko jeden, dwa wyjątki… śmierć i pogrzeb kogoś bliskiego. W tym przypadku dla mnie dana osoba jest usprawiedliwiona, no i problemy zdrowotne u dziecka… Oczywiście nie biorę pod uwagę tak oczywistych sytuacji, jak ze względu na chorobę pobyt w szpitalu, operacja czy naprawdę poważne problemy zdrowotne, gdzie bez leżenia w łóżku si e nie da wyzdrowieć. Ale wracając do siebie… grypę przechodziłam… ba byłam nawet pewna, że udało mi się wyzdrowieć, niestety doszła znów temperatura, ból oskrzeli i zrobiło się niewesoło. Tym razem sama już się nie leczyłam. A u lekarza… niestety L4… ostry antybiotyk…  i ochrzan od rodzinnego jak się patrzy… W każdym razie czułam się na tyle źle, że na blogu nie napisałam ani słowa. Dzisiaj po raz pierwszy zdecydowałam się na napisanie kilku słów… nie obiecuję jeszcze regularności przez pewnie tydzień. No i najważniejsze i nie ukrywam, że ciężko mi z tym. Pytałam się lekarza przy antybiotyku, jak z odchudzaniem i suplementacją. Mój lekarz rodzinny jest bardzo bezpośredni. Kazał mi się walnąć w łeb. Po pierwsze nie dieta przy antybiotyku, po drugie pytał się co biorę, tu akurat co do Slimunox nie miał zastrzeżeń, bo nie są to żadne jaja tasiemca, czy środek podwyższający temperaturę i groźny w użyciu. Nie mniej przy samym antybiotyku zalecał przerwać stosowanie, bo stwierdził, że branie tabletek dla samych tabletek nie ma sensu, ćwiczyć nie będę wstanie i pierw mam doprowadzić siebie do stanu „użyteczności publicznej” , a później znów myśleć o zrzuceniu reszty kilogramów. Choć jeden pozytyw zauważył że schudłam… tak więc na razie w odchudzaniu przerwa… kuruję się by nie skończyć z zapaleniem płuc… w robocie… może nie będę się stresowała i przytaczała, jak są „zadowoleni” z takiego rozwoju sytuacji… Może jedynie co napiszę i kogoś to zainteresuję, to podam link do aukcji na Allegro, gdzie mają ciekawą obecnie promocję na Slimunox…   http://allegro.pl/slimunox-tabletki-na-szybkie-odchudzanie-promo-pac-i6928071216.html To taki ukłon dla osób, które ewentualnie zdecydowały się na zastosowanie Slimunox i szukają ciekawej promocji. No i kolejna sprawa… jutro dodaję od siebie jeszcze jeden lek…Fakt, że ciężko będzie koło mnie przejść i przeżyć moje wyziewy. Pewnie gdybym zastosowała to wcześniej, to nie byłoby tak źle. Ale wyobrażacie sobie mnie w pracy po zjedzenie 4 czy 5 ząbków czosnku? Mleko nie pomaga uwierzcie mi… A co do mleka, to też kubek z miodem i masłem… Sposób mojej babci, super skuteczny. Może to pozwoli na szybszą wygraną i powrót do pracy i dalszej walki z nadwagą.

Blogowisko ma swój Fan Page

Wzięło mnie chyba z tego odchudzania… 🙂 Ale już całkiem na poważnie, bo Slimunox jak najbardziej działa i jestem bardzo zadowolona z efektu jaki udało mi się do tej pory uzyskać. Zresztą staram się obserwować też ogólnie dzieje jeżeli chodzi o odchudzanie i zauważyłam, że po pierwsze Slimunox ma bardzo pozytywne opinie na forach, co utwierdza mnie w przekonaniu, że wybrałam bardzo dobrze, a moje obecne wyniki nie są w żaden sposób jakąś anomalią. Znalazłam też kilka fajnych stron o odchudzaniu, ale o tym napiszę innym razem.   Nie mniej, nie ukrywam, że blog, pomimo iż nie ma wpisów każdego dnia, to coraz bardziej mnie wciąga. I to aż do tego stopnia, że zleciłam stworzenie oficjalnego Fan Page mojego blogu. Będziecie tam mogli znaleźć zawsze info o najnowszych wpisach na blogu. Będziecie też mogli recenzować stronę jak i komentować bezpośrednio na Facebook-u. Zapraszam https://www.facebook.com/blogowiskocompl-897549163745762/

Sprawca napaści na Polaków w Rimini skazany

Jak właśnie podały wszystkie media, sprawca napadu na Polaków powiązanym z brutalnym gwałtem skazany. oczywiście na razie wyrok dotyczy przywódcy bandy, który został skazany jako pełnoletni. Na odrębne procesy i wyroki oczekują trzej nieletni sprawcy. Nie mniej w tym momencie zastanawiam się nad jednym. Muszę się przyznać, że bardzo myliłam się na początku. Bowiem, jak usłyszałam o tej napaści po raz pierwszy i była tez informacja o tym, ze napadu dokonała banda mająca jakieś powiązania z emigrantami, to przyznam się, że nie wierzyłam, że sprawa w ogóle będzie rozwiązana. Ale na szczęście pomyliłam się. Bo moim zdaniem tego rodzaju przestępstwa powinny być ścigane i karane z największą surowością. Każde przestępstwo powinno być karane. Ale tak jak jestem wstanie przyjąć do wiadomości i w jakiś sposób zrozumieć dziecko, czy nawet dorosłego kradnącego z głodu bułkę w sklepie, gdzie osobiście nie wiem czy w przypadku takiego czynu współwinne powinny być w zakresie moralnym organizacje odpowiadające za pomoc najuboższym. Tak jak jestem jeszcze wstanie zrozumieć wyrostka wyrywającego komórkę i po prostu kradnącego ją. Należy mu się kara, ale powinno się nad taką osobą też pochylić i sprawdzić co spowodowało tę kradzież. W takim przypadku uważam, że w pewnych okolicznościach łagodniejsza kara z odpowiednim podejściem, jakąś terapią, próbą pomocy w rozwiązaniu problemów mogą być bardziej skuteczne od surowego wyroku. Choć jakiś, jak najbardziej powinien być. Ale w przypadku takich zwyrodnialców gwałcących kobiety nie powinno być ani krzty litości. Nie wiem dokładnie jak wygląda procedura pod względem wyroków we Włoszech, ale z tego co podają media, to prokurator żądał 14 lat, Sędzina dała 16… Szacunek… Tak powinno być zawsze w takich przypadkach

Ze Slimunox waga nadal w dół

No i jestem po kolejnym ważeniu. A tam waga nadal spada i tym razem jest wynik lepszy niż przy ostatnim ważeniu. Ale też bardziej starałam się przy diecie… kilka razy zrezygnowałam też z kolacji zastępując ją kubkiem świeżo wyciśniętego soku z marchwi. Bez cukru i bez konserwantów, za to z myciem po wyciśnięciu sokowirówki, która od lat stała nie używana, a teraz… zaczyna znów się przydawać. W każdym razie całe 1,4 kilograma znów mniej, a od początku odchudzanie, to już spadek wagi o 5 i pół kilograma. Nie ukrywam,  że wyniki te zaczynam traktować jako osobisty sukces. Przy okazji, jak zastanawiacie się nad pójściem moją drogą i zastosowaniu też Slimunox jako środka wspomagającego odchudzanie, to proponuję te z sprawdzić obok strony dystrybutora http://slimunox.pl ofertę jaka jest dostępna na Allegro