Slimunox -wrażenia po miesiącu

No i minął mi miesiąc po tym jak się odchudzam stosując dietę i wspomagając proces Slimunox. Dobrze, dla konkretu jeden dzień więcej jak miesiać i biorę już drugie opakowanie, ale w dzisiejszym wpisie skupiam się na 30 dniu odchudzania, po prostu nie miałam sił wracając wykończona z pracy na napisanie kilku słów. Zresztą ostatni tydzień był ogólnie szalony i na nic nie miałam czasu. Ale wracając do sedna sprawy. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z efektu jakie dało na ten moment zastosowanie Slimunox. W sumie to potwierdzają się informacje opisujące działanie Slimunox w różnych portalach i forach. Nie ukrywam, że nawet obecnie jak mi wpadnie w łapki jakiś temat dotyczący odchudzania i trafię tam na jakieś komentarze odnośnie Slimunox, to je czytam, choćby ze względu na odniesienie do własnych odczuć czy wrażeń. Tak na przykład trafiłam na blog http://odchudzaniezsukcesem.blogspot.com/ Nudzi mnie troszkę dieta… jak dla mnie zbyt monotonna, choć po części to moja wina, bo nie do  końca stosuję ja tak jak powinnam, wprowadzam modyfikację. Ogólnie przyznam się, że nie zawsze jest tak jak powinno być, szczególnie w ostatnim tygodniu. Ale co tam… nie zmienię tego, czasu nie cofnę, a i tak uważam, że patrząc na to jaką mam pracę, a właściwie jej natłok to i tak sobie dobrze poradziłam. A co do samego odchudzania. To wyszło, że w miesiącu, przy diecie, zastosowaniu Slimunox oraz w miarę systematycznym ćwiczeniu, (choć otwarcie napisze, ze raz to było 30 minut, ale za innym razem 90 minut, więc średnią starałam się trzymać), schudłam 4,1 kg Mnie ten wynik jak najbardziej zadowala.

Co prawda ostatnie 10 dni to tylko 900 gram mniej na wadze i nie wiem czy to wynik, tego iż tempo spadku wagi zmalało, czy po prostu moje błędy jakie popełniłam w tym czasie odnośnie regularności stosowania diety, czy spadek wagi po prostu się zmniejszył, Nie mniej tak jak w ostatecznym rozrachunku będzie się liczyło to co będzie za dwa miesiące, tak i teraz nie liczy się ostatnie 10 dni, tylko to czego dokonałam w miesiąc.

Tak przy okazji, wiecie, że z matematycznego punktu widzenia, swoje odchudzanie skończę w Wigilię ? [Wiem, że będzie drobna różnica, bo opakowanie tabletek jest na 30 dni, a mamy przecież 31 października]. Nie mniej przy starcie nie zagłębiając się specjalnie w numerologię, przeliczanie dat etc, zrobiłam sobie w pewien sposób, o ile tempo odchudzania się utrzyma, swoisty, naturalny prezent na Boże Narodzenie…