No to pech…

No i pierwszy klops… Wczoraj nie miałam czasu, naprawdę jedynie o czym myślałam to sen, ale dzisiaj to nadrabiam dwoma wpisami. Niestety… byłabym bardziej szczęśliwa gdybym mogła napisać tylko jeden…to znaczy nikt mnie do tego nie zmuszał, bym pisała drugi wpis, ale pech to pech… ale od początku… Polecenie szefowej, z tych co to niby mogę odmówić, ale wiadomo czym to się skończy i trzy dni w terenie. Wyjazd w żaden sposób nie planowany, więc wszystko robione na wariackich papierach… no i stało się, pech, skleroza, zabieganie. Nie wiem jak to nazwać… bo z jednej strony zdawałam sobie sprawę, że w takich nagłych przypadkach będzie problem z dietą i ćwiczeniami. Ale to bym jeszcze jakoś przebolała, ważne aby utrzymać liczbę kalorii… ale ja nie wzięłam opakowania Slimunox i to już jest tragedia… i to w pełni tego słowa znaczeniu. I nie chodzi mi o to, że nie wiem schudnę mniej kilogram. Bo przecież nic innego „mi nie grozi”, ale naprawdę nie biorąc Slimunox mam wielką ochotę na słodycze… już odpuściłam i kupiła sobie tabliczkę gorzkiej czekolady… ale to nie było to… ssie jak diabli i to tylko słodkie. Opanowuję sie, ale nie jest to miłe. No i druga sprawa, czuję głód… może nie na takiej zasadzie, jakbym głodowała, ale dużo brakuje do nasycenia po posiłkach… Na szczęście jutro wracam już do domu… więc jutro nie liczcie na wpis… przepraszam, chyba, ze Korea z USA zaczną się naparzać…

Ultimatum dla Katalonii…

Właśnie przeczytałam info o ultimatum dla Katalonii. W sumie moim  zdaniem można napisać, że jak na razie z dużej chmury mały deszcz… Jednak z drugiej strony oby nie skończył się krwawą ulewą. No bo co na dzień dzisiejszy mamy… Referendum nie uznawane przez nikogo, oprócz oczywiście części Katalończyków. W samym referendum ponad 90% za odłączeniem Katalonii, ale równocześnie poniżej 50% frekwencja… Moim zdankiem głosów tych co nie głosowali w żaden sposób nie można policzyć jako na tak. I tu pojawił się moim zdaniem pierwszy błąd Madrytu. Policja i ich niedzielne akcje. Kolejne rzecz, to niby ogłoszenie deklaracji niepodległości ale przesuniętej nie wiadomo do kiedy w czasie… Przecież to brzmi jak wypowiedź osoby nie do końca zdrowej na umyśle, ogłaszam ale nie ogłaszam, jednak mimo wszystko ogłaszam, ale nie wiadomo od kiedy… No i ostatnia sprawa, po co ultimatum skoro ogłaszał, ale nie ogłasza, a w ogóle referendum było nielegalne, czyli go nie było? Dla mnie to totalnie masło maślane… Po pierwsze, do dnia dzisiejszego Katalonia należała do Hiszpanii, nie protestując zbytnio w tym zakresie, korzystając że Hiszpania jest w UE. Więc skoro tak jest to ewentualne referendum powinno być w całej Hiszpanii… To czy ktoś by na to wyraził zgodę czy nie, to inna sprawa… ale dlaczego w Madrycie ludzie nie maja prawa się wypowiedzieć, czy chcą by Katalonia była nadal w Hiszpanii? I tylko nie piszcie, że w takim układzie by to nigdy nie przeszło… W Wielkiej Brytanii też Brexit nie miał prawa przejść, a jak jest wiadomo. Kolejna sprawa, niestety hipokryzja w UE… Gdy Kosowo ogłaszało niepodległość, to unia piała z zachwytu, Kosowo wyzwala się od Serbii, tej Serbii, co tak łaskawie patrzy na Putina i Rosję, jak podobna sprawa dotyczy Katalonii i Hiszpanii to już źle… I abym nie była posądzona o dwulicowość… Tak samo nie powinno być uznania niepodległości Kosowa, chyba że referendum odbywałoby się w całej Serbii, jak i nie powinno w żaden sposób uznawać tego referendum z Katalonii… chyba, że odbędzie się w całej Hiszpanii…